• Wpisów: 112
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin: 30 692 / 2549 dni
 
marcysia667
 
Jako iż nie było mnie tu prawie rok, znów wrócę do tematu, czy w ogóle warto cokolwiek pisać. Jedna część mnie krzyczy ,,po co ci to?! I tak nikogo to nie interesuje.", druga za to ma cichutką nadzieję, że pomoże to jakiejś zbłąkanej duszyczce znaleźć źródło swojego problemu. Tak więc robię na przekór i wysłucham tego słodkiego aniołka siedzącego mi na ramieniu. Do sedna. Tytuł postu może niewiele mówi, albo odwrotnie - mówi zbyt wiele. Ofiarą nazywamy zazwyczaj osobę nękaną przez kogoś: psychicznie, fizycznie, czy w jakikolwiek inny wymyślny sposób. Przyczyna cierpienia ofiary jednak jest niezależna od niej. A co się stanie, jeśli wróg tkwi w nas? Nie mam na myśli słów Hegela, odnoszących się do tego, że to co jest wrogie człowiekowi znajduje się w nim, a nie poza nim (metafora ludzkiego losu). Chodzi mi o taki mały element naszego człowieczeństwa. Coś, czego jedni nie mają wcale, a innym utrudnia funkcjonowanie. Pomocnik w odróżnianiu przysłowiowego dobra i zła, tyle że trochę po czasie. Myślę o poczuciu winy. Zapewne możecie wymienić kilkadziesiąt przykładów ze swojego życia, kiedy myśli miały postać czarnej chmury, a gromy biły w Ciebie z ponurym grzmotem ,, to Twoja wina...". Nie twierdzę, że nie jest to normalna reakcja. Takie wyładowania atmosfero-psychiczne są uzasadnione w niektórych przypadkach (czyt. zbicie ulubionego wazonu cioci Jadzi, zapomnienie o wpuszczeniu kota do domu przy -30○ C, itp.) Poczucie winy działa wtedy jako automatyczna kara i pokuta, niczym karteczka na lodówce, tyle że w mózgu, z napisem - ,,nie rób tego więcej!". Co się jednak dzieje, gdy tych karteczek jest za wiele? Nie ma miejsca na inne informacje, wszystkie prawdziwie pozytywne emocje spadają za lub pod lodówkę. Nie łudźmy się, że ma to miejsce w naszej świadomości. O nie. Urządzenie chłodzące ukryte jest głęboko w naszych nie-myślach.
Zastanówmy się nad motywami. Często, bardzo często spowodowane jest to tym, że kochamy za mocno. Uczucie może dotyczyć nie tylko partnera, ale także przyjaciół, rodziny. Obarczamy się winą za czyjeś nieszczęście, chociażby wyimaginowane. Doszukujemy się swoich pomyłek, aby zadać sobie ból, myśląc, że wybawi to innych. Można rzec, że jest to forma masochizmu. W baardzo obszernym tego słowa znaczeniu. Dociekanie swoich błędów ma czasem formę poznawania siebie samego. Wydarzenia te stają się dla osób zagubionych dowodem istnienia. Zrobiłem to, boli, więc jestem. Krzywdząca postawa, wręcz autoagresja, jednak zaskakująco popularna. Jakie jeszcze mogą być tego przyczyny? Na przykład zbyt surowe wychowanie.  Dziecko dorastające w poczuciu winy ma małe szanse na wydostanie się z tej pułapki. Inną rzeczą jest brak miłości. Zarówno nadmiar jej jak i niedobór są destrukcyjne dla ludzkiej psychiki. Tego aspektu chyba nie muszę tłumaczyć...
Zdaję sobie sprawę, że z mojego wywodu nie da się wyciągnąć konkretnych wniosków. I wątpię, czy uda się to po dodaniu jeszcze kilku zdań. Zagadnieniem najbardziej interesującym jest sposób radzenia sobie z tą dolegliwością. Złoty lek chyba nie istnieje. Jednak najważniejsze w leczeniu choroby jest zdanie sobie z niej sprawy. I temu ma służyć ten post. Drugą rzeczą jest zmiana myślenia. Wielkie słowa. Tego nie można tak po prostu wyprać w najlepszym proszku wybielającym dostępnym na rynku i po wysuszeniu głowy stwierdzić, że świat jest czysty i piękny. Tak to nie działa. Warto zdać sobie sprawę, że człowiek nie jest panem losu. Życiem rządzą przypadki. Fakt, że stało się to i to nie zawsze jest relacją przyczynowo-skutkową. Oburzę tym zwolenników przeznaczenia, ale niektóre rzeczy dzieją się tylko po to, żeby się dziać. Dopatrywanie się winy w sobie jest zwyczajną stratą czasu i głupotą (wiem, jestem okrutna).Przyznam, że trudno się wychodzi ze schematu takiego myślenia. Z każdego schematu się trudno wychodzi. Jednak tym, którym się udało, świat wydaje się trochę lepszym miejscem. Co jeszcze możemy zrobić? Polecam wewnętrzny, długi dialog. Rozmowa jest najlepszym sposobem poznania siebie. I walką z ukrytym wrogiem. Oraz ofiarą.
DSCN4698.JPG

  •  
  • Pozostało 1000 znaków